Ez a szöveg jelenleg csak lengyelül érhető el. A fordítás készül.
Budowa klasztoru i kościoła postępowała począwszy od przybycia św. Kingi do Sącza, jednak jak zaznacza biskup Paweł z Przemankowa, klasztor w r. 1281 nie był jeszcze ukończony. Natomiast kościół lub przynajmniej prezbiterium było gotowe dopiero w r. 1285, kiedy to arcybiskup Świnka nadał odpusty wiernym nawiedzającym ten kościół w niektóre święta w ciągu roku kościelnego.
Chociaż ziemia sądecka została przekazana klasztorowi i to w znacznej mierze, to jednak administracja dóbr klasztornych pozostała nadal w ręku św. Kingi, a nie ksieni klasztoru. Władza ksieni ograniczała się do życia i dyscypliny wewnątrz klasztoru.
Św. Kinga nadal wydawała dokumenty świadczące o tym, że prowadzi administrację majątków należących do klasztoru i stanowiących jego wyposażenie. Działo się to za zgodą i przyzwoleniem ksieni klasztoru.
Z dokumentów wydanych przez św. Kingę w latach 1278 i 1288 wynika, że św. Kinga nadal miała przy sobie dwór książęcy i urzędników prowadzących jej kancelarię oraz służących do pomocy w zarządzaniu uposażeniem klasztoru.
Możemy, więc twierdzić, że chociaż św. Kinga chętnie przebywała w klasztorze sądeckim, uczestniczyła w duchowych ćwiczeniach sióstr zakonnych, to jednak w tym czasie jeszcze klaryską nie była i dlatego w związku z administracją dóbr klasztornych mogła swobodnie poruszać się poza obrębem klasztoru.
Za takim stanem rzeczy przemawia fakt, że ani książę Leszek Czarny w dokumencie z r. 1280 nie nazywa św. Kingi zakonnicą, ani też papież Marcin IV w swoim dokumencie z dnia 5 lipca 1283 r. nie czyni wzmianki o przynależności św. Kingi do zakonu św. Klary.
Dopiero 20 grudnia 1288 r. św. Kinga w dokumencie wydanym przez siebie zaznacza, że jest zobowiązana do posłuszeństwa w zakonie św. Franciszka, znaczy to, że w tym roku rozpoczęła zakonny nowicjat, który ukończyła na początku następnego roku. Inny dokument wystawiony przez św. Kingę świadczy, że w dniu 24 kwietnia 1289 r. św. Kinga złożyła profesję zakonną, a welon zakonny otrzymała z rąk biskupa krakowskiego Pawła z Przemankowa.
W dokumentach wystawionych przez św. Kingę po roku 1289 nie znajdujemy już dawnych tytułów książęcych, ale św. Kinga nazywa w nich siebie pokorną służebnicą Chrystusa w habicie św. Franciszka lub siostrą z zakonu św. Klary.
Tak więc trzeci najazd Tatarów na Polskę w r. 1287 św. Kinga przeżywała jako fundatorka klasztoru sądeckiego. Była ściśle związana z zakonnicami sądeckimi, ale sama jeszcze zakonnicą nie była.
W czasie najazdu Tatarów wraz z 70 zakonnicami, duchowieństwem, rycerzami i garstką ludności schroniła się na zamku w Pieninach. Tam przez jakiś czas broniono się przez atakiem Tatarów, a św. Kinga modlitwą swoją, dodawaniem otuchy przebywającym w murach zamku pienińskiego, starała się umocnić w sobie i w innych wielkie zaufanie w Opatrzność Bożą. Pomoc Boża przyszła w postaci odsieczy wojsk węgierskich.
W tym czasie klasztor sądecki nie był jeszcze otoczony murem i dlatego nie zapewniał obronności czy bezpieczeństwa. Nic też dziwnego, że trzeba było chronić się ucieczką w bardziej bezpieczne miejsce.
Po powrocie do Sącza św. Kinga zastała wprawdzie nienaruszony klasztor, ale spiżarnie i spichlerze zostały doszczętnie ograbione przez Tatarów. Miała więc wiele kłopotu, by zaspokoić potrzeby sióstr i ubogich, zgłaszających się do furty klasztornej, aby prosić o pomoc.
Po uporządkowaniu spraw materialnych związanych z wyposażeniem klasztoru, zapewnieniu franciszkanom nie tylko mieszkania, ale i zabezpieczeniu potrzeb materialnych, św. Kinga zdecydowała się rozpocząć prawdziwie życie zakonne pod posłuszeństwem miejscowej ksieni. Ksieni wyznaczyła jej mistrzynię w osobie siostry Anastazji, która miała wprowadzić św. Kingę w życie zgodnie z regułą św. Klary. Mistrzyni niewiele mogła dokonać na drodze praktyki cnót chrześcijańskich i zakonnych, gdyż św. Kinga od wielu już lat pod wpływem św. Salomei nauczyła się postępować w cnotach w duchu św. Franciszka z Asyżu.
W życiu zakonnym św. Kinga charakteryzowała się szczególnym umiłowaniem modlitwy, surowym trybem życia, wielką pokutą i umartwieniem, praktyką podziwu godnej pokory. Zachowywała się nie jak księżna i fundatorka klasztoru, w którym przebywała, ale jako jedna z tych, która wszystkim siostrom służyć powinna. Podejmowała chętnie wszystkie obowiązki wyznaczane siostrom każdego tygodnia, ofiarnie służyła siostrom chorym, zimą paliła im w piecu, z chęcią opatrywała ich rany, najniższe posługi wobec sióstr chorych czyniła bez najmniejszej odrazy.
Zanim św. Kinga została zakonnicą już uczestniczyła w niektórych ćwiczeniach duchownych wraz z zakonnicami. Najprawdopodobniej z tego okresu żywotopisarze zanotowali konflikty franciszkanów z św. Kingą na tle śpiewu w czasie odprawianej Mszy św. czy śpiewania pacierzy kapłańskich w uroczyste święta zakonne przez siostry klaryski, co dotychczas było przywilejem franciszkanów.
Św. Kinga zapewniała franciszkanom całkowite utrzymanie w zamian za posługi duchowe klaryskom. Czasami w klasztorze sądeckim przebywało 30 zakonników. Chorym zakonnikom św. Kinga osobiście przyrządzała posiłki i zanosiła im do klasztoru. Mimo zapewnienia środków materialnych franciszkanie uważali się za ludzi spełniających posługi wobec bogatych sióstr klarysek. Nic też dziwnego, że okazywali niezadowolenie, plotkowali, a nawet rzucili oszczerstwo na św. Kingę.
Kiedy św. Kinga chciała wprowadzić nowe zwyczaje odmienne niż te jakie panowały w innych klasztorach pomiędzy klaryskami a franciszkanami, ci ostatni stanowczo sprzeciwiali się temu.
Kiedy jednego razu siostry klaryski zaczęły śpiewać pacierze kapłańskie o św. Klarze, franciszkanie chcieli opuścić kościół klarysek, gdyż śpiewanie należało do nich. Innym razem, kiedy siostry zaczęły śpiewać introit na początku Mszy św., franciszkanie ostentacyjnie wychodzili z kościoła, ale zawrócił ich kustosz krakowski, który w tym czasie przebywał w Sączu.
Co więcej franciszkanie donieśli wyższym przełożonym, że św. Kingę łączy z jej spowiednikiem Boguchwałem grzeszna przyjaźń.
To wielkie oszczerstwo było przedstawione w tak przekonywujący sposób, że prowincjał polecił spowiednikowi Boguchwałowi natychmiast opuścić Sącz i udać się do klasztoru w Gnieźnie.
Św. Kinga bardzo cierpiała z powodu tego oszczerstwa, ale całą sprawę powierzyła Bogu i była przekonana, że Bóg weźmie ją w obronę i okaże braciom jej niewinność.
Na miejsce spowiednika Boguchwała św. Kinga poprosiła o brata Odrzańca Czecha. Piotr Odrzaniec były gwardian w Pradze, odznaczał się wielką świętością życia, mądrością, doświadczeniem. Znał dobrze język niemiecki i polski.
Jako dobry spowiednik i obserwator życia poszczególnych sióstr, szybko przekonał się o tym, jak bardzo świątobliwe życie prowadziła św. Kinga, jak wiele czasu poświęca na modlitwę, a często w czasie modlitwy wpada w ekstazy, jak wiele czyni dobrego w otoczeniu. Dlatego też domagał się, by franciszkanie sądeccy naprawili krzywdę, jakiej się dopuścili wobec św. Kingi poprzez oszczerstwo.
Bóg wziął w obronę swoją służebnicę i w krótkim czasie brat Boguchwał znowu powrócił do Sącza, aby służyć św. Kindze swoją radą i doświadczeniem jako kierownik duchowy.
Do św. Kingi przebywającej w murach klasztornych w Sączu dochodziły bolesne wieści natury politycznej. Biskup krakowski Paweł zaczął wichrzyć przeciwko prawowitemu władcy krakowsko sandomierskiemu Leszkowi Czarnemu. W r. 1282 biskup zorganizował spisek przeciwko księciu, pragnąc, by władzę w księstwie krakowsko sandomierskim piastował stryjeczny brat Leszka Czarnego Konrad Czerski. Spisek został wykryty a spiskowcy surowo ukarani. Wrogie nastawienie niektórych możnych ulegających wpływom biskupa krakowskiego jednak nadal się rozwijało. Toteż, kiedy biskup Paweł w r. 1283 wpadł w ręce Leszka Czarnego, ten polecił biskupa zakuć w kajdany i przewieźć do Sieradza, gdzie jako więzień księcia, zmuszony był przebywać w więziennym lochu.
Książę Leszek Czarny niewiele przejmował się klątwą kościelną jaka na niego spadła za uwięzienie biskupa, nie reagował na interwencję episkopatu polskiego i przez dwa lata więził biskupa Pawła.
Uwolnienie swoje z więzienia biskup Paweł przypisywał cudownemu wstawiennictwu u Boga św. Kingi, która bardzo cierpiała z tego powodu, że hierarcha kościoła katolickiego pozbawiony swobody działania cierpi jako więzień, przeżywa wielkie upokorzenie, oderwany jest od swojej owczarni. Św. Kinga nie mogła ścierpieć poniżenia i hańby pomazańca Bożego, nie chciała być obojętną wobec interdyktu w księstwie krakowsko sandomierskim, który pozbawiał wiernych możliwości uczestniczenia we Mszy św. i korzystania z Sakramentów świętych poza wypadkami konieczności.
Chociaż interwencja św. Kingi u Leszka Czarnego w sprawie biskupa Pawła napotykała na znaczne trudności, to jednak udało się jej wpłynąć na księcia, by uwolnił biskupa, a biskup Paweł tą interwencję uważał za cud Boga dokonany na skutek wstawiennictwa św. Kingi.
Chociaż św. Kinga wiedziała, że biskup krakowski Paweł nie zawsze prowadził życie godne swojego stanu, to jednak wychowana w duchu św. Franciszka, który polecał szanować i czcić wszystkich kapłanów ze względu na to, że są piastunami, sprawcami i rozdawcami Najświętszej Eucharystii, jednak zabiegała przede wszystkim o to, by tym szacunkiem i czcią otaczać krakowskiego hierarchę.
Nie bez znaczenia dla św. Kingi starającej się u Leszka Czarnego o wolność dla biskupa Pawła była troska o dobro duchowe wiernych pozbawionych na czas uwięzienia biskupa pełnej posługi duszpasterskiej.
Po uwolnieniu biskupa Pawła umocniła się opozycja przeciwko księciu Leszkowi Czarnemu, dlatego to w dniu 3 maja 1285 r. książę Leszek rozpętał wielką wojnę domową i w bitwie pod Bogucicami krwawo rozprawił się z wojskami Konrada Czerskiego, któremu udało się zbiec z pola walki z nielicznym oddziałem wojskowym.
Św. Kinga bardzo boleśnie przeżyła tę bratobójczą wojnę, która zamiast jednoczyć dzielnice polskie, wprowadziła wielką nienawiść i oddaliła na wiele lat sprawę zjednoczenia dzielnicowego, zmierzającą do umocnienia całej ojczyzny.
Początkiem grudnia 1287 r. miał miejsce trzeci najazd Tatarów na Polskę. Po raz pierwszy w historii, walki polsko-tatarskie wykazały ducha obronnego Polaków. Oparli się oni bowiem wojskom tatarskim, które nie zdobyły ani Sandomierza, ani Krakowa.
W tym czasie książę Leszek Czarny szukał schronienia i wydatniejszej pomocy na Węgrzech, a Tatarzy zniszczyli znacznie tereny księstwa krakowsko-sandomierskiego, paląc i rabując, mordując i biorąc w jasyr ludność polską.
Ponieważ Tatarzy w drodze powrotnej z Krakowa zajęli ziemię sądecką, dlatego św. Kinga wraz z siostrą rodzoną Konstancją i 70 zakonnicami oraz garstką rycerstwa i okolicznej ludności schroniła się w obronnym i trudno dostępnym ze względu na położenie zamku w Pieninach.
Oblężony przez Tatarów zamek pieniński otrzymał pomoc w postaci wojsk węgierskich pod wodzą magnata węgierskiego z rodu Beksa. Ponieważ lękano się walki na otwartej przestrzeni, dlatego oddziały węgierskie nękały Tatarów walkami podjazdowymi.
W lutym 1288r. Tatarzy zrezygnowali z oblężenia zamku w Pieninach i zdobycia go. Najstarsze życiorysy św. Kingi podają, że w chwili oblężenia zamku św. Kinga okazała wiele energii, rozwagi duchowej, głęboką wiarę i ufność w Opatrzność Bożą.
Z chwilą rozpoczęcia prawdziwie zakonnego życia w klasztorze sądeckim św. Kinga czuła się zobowiązaną do całkowitej rezygnacji z praw książęcych, zachowania klauzury i usunięcia się od spraw doczesnych tego świata.
Dopóki żył Leszek Czarny nikt nie niepokoił i nie naruszał praw odnośnie fundacji klasztoru w Sączu. Po śmierci Leszka Czarnego powstał spór o spadek po Leszku Czarnym. Nie obeszło się bez walk i rozlewu krwi. W związku z tym zaczęto budować zameczek Lemiesz nad Popradem, na terytorium Sącza stanowiącego własność św. Kingi, a potem klasztoru sądeckiego.
Kiedy św. Kinga wyszła z klasztoru, aby upomnieć się o swoje prawa, miejscowy człowiek będący na służbie wojskowej, imieniem Piotr, wypuścił strzałę w stronę św. Kingi, strzała przeleciała tuż obok szyi Świętej. Kiedy człowiek ów został w walce ugodzony śmiertelnie, prosił, by go odniesiono do klasztoru. Św. Kinga długo i gorąco modliła się przy jego zwłokach, co wywołało wielkie zdziwienie, skoro zmarły kilka dni temu dokonał zamachu na życie Świętej. Ponieważ zmarły Piotr był chrześniakiem św. Kingi, dlatego oświadczyła siostrom, że miała objawione przez Boga, że żaden jej chrześniak nie umrze bez uprzedniego pojednania z Bogiem.
Św. Kinga jako siostra zakonna, duchowa córka św. Franciszka i św. Klary, swoje obowiązki zakonne i ćwiczenia duchowe wypełniała z wielką gorliwością i jakby łatwością, chociaż nie wszystkie należały do łatwych. Jej życie zakonne stawało się coraz bardziej doskonaleniem tego, co było już uprzednio w niej dobre, szlachetne i święte.
Jakkolwiek św. Kinga była rodowitą Węgierką, to jednak z wielką starannością pielęgnowała język polski, popierała kulturę polską. Nie tylko po przybyciu do Polski uczyła się języka polskiego, poznawała historię Polski i zwyczaje panujące w tym kraju, zwyczaje dworów książęcych.
Po pierwszym najeździe Tatarów na Polskę, w latach czterdziestych XIII w. zaczyna się w Polsce kolonizacja z krajów niemieckich i to na wielką skalę. W związku z tym coraz więcej miast i wsi zostaje lokowanych na prawie magdeburskim. Element niemiecki zaczął coraz bardziej zagrażać kulturze polskiej, co przejawiało się zdecydowaną przewagą ludności niemieckiej na Śląsku, a także w niektórych miejscowościach centralnej Polski.
Już w roku 1248 na synodzie legackim we Wrocławiu nakazano przyjmowanie do zakonów kandydatów narodowości polskiej, gdyż dla nich przede wszystkim powstały na terenie Polski klasztory.
Synod zobowiązał nadto duszpasterzy, by dobrze władali językiem polskim i w tymże języku głosili kazania i pouczali wiernych. Kto nie znał języka polskiego nie mógł być zaangażowany jako nauczyciel w szkole.
Synod prowincja lny zwołany przez arcybiskupa Jakuba Świnkę w roku 1285 jeszcze mocniej podkreślił potrzebę ratowania kultury polskiej i pielęgnowanie jej, aby obcy element w Polsce nie stał się przyczyną wynarodowienia.
Dobrze rozumiała św. Kinga troskę episkopatu o kulturę polską. Sama zalecała przyjmowanie do klasztoru nie tylko panny pochodzenia szlacheckiego, jak to było wówczas praktykowane, ale także, proste dziewczęta, które nie znały i nie rozumiały języka łacińskiego, a nadto miały wielkie trudności w zdobyciu umiejętności czytania i pisania w języku polskim. Dla tego rodzaju sióstr św. Kinga wprowadziła modlitwy w języku ojczystym, zabiegała o to, by w języku polskim głoszono kazania i nauki ascetyczne dla zakonnic, a nawet postarała się o tłumaczenie psalmów na język polski.
Na podstawie opisu cudów, jakie miały miejsce w życiu św. Kingi możemy z dużym prawdopodobieństwem twierdzić, że w Sączu przy klasztorze sióstr klarysek była szkoła dziewcząt, które w przyszłości miały być dobrymi żonami, matkami, działaczkami społecznymi, spełniającymi uczynki miłości i miłosierdzia, jednym słowem, by były dobrymi chrześcijankami, córami katolickiego Kościoła.
Dziewczęta te trzeba było uczyć w języku polskim.
Dobrze to rozumiała św. Kinga i dlatego nie tylko prowadziła szkołę, ale fundowała kościoły parafialne, wyposażała odpowiednio duchowieństwo, fundowała klasztory, gdyż bardzo pragnęła, aby ludzie zamieszkujący ziemię sądecką poznawali prawdy wiary w języku ojczystym, by żyli na co dzień nauką Jezusa Chrystusa i spełniali z gorliwością akty cnót chrześcijańskich.
W dniu 21 września 1291 r. w 58 roku swego życia św. Kinga ciężko zachorowała. Zawsze zdrowa, energiczna, czynna musiała pogodzić się z krzyżem, jaki zesłał na nią Boski Oblubieniec, któremu przez całe życie służyła. W dniach, kiedy brakowało jej sił, prosiła siostry, by prowadziły ją do kaplicy zakonnej i podtrzymywały w czasie Mszy św., której nigdy nie chciała opuszczać. Czas choroby wykorzystywała na przedłużającą się modlitwę i na ręczną pracę. Nie zapominała w czasie choroby o potrzebach kościołów i ludzi ubogich i dlatego polecała, by siostry tak układały ją na łożu boleści, by mogła jeszcze wykonywać ręczne robótki.
W czasie ostatniej choroby miała widzenia. Ukazywali się jej święci: Jan Chrzciciel, Jan Ewangelista, bł. Salomea, św. Franciszek z Asyżu, a pod koniec życia Najświętsza Maryja Panna.
Cierpienie św. Kingi wzmogło się bardzo w dniu 17 lipca 1292 r. Św. Kinga po odprawieniu spowiedzi i przyjęciu Komunii św., jako Wiatyku, zwołała do łoża wszystkie siostry, aby im przekazać jeszcze ostatnią swoją wolę. Ten duchowy testament fundatorki klasztoru cechowało wielkie umiłowanie czystości, co było wyrazem jej dążenia przez całe życie w dzieciństwie, małżeństwie i w życiu zakonnym.
Św. Kinga zeszła z tego świata w dniu 24 lipca 1292 r. w wigilię uroczystości św. Jakuba Apostoła.
Siostry przez jakiś czas utrzymywały w tajemnicy fakt śmierci swojej fundatorki z obawy, by grasujący w okolicy rozbójnik słowacki zwany Vystupek nie wyrządził krzywdy klasztorowi, wiedząc, że św. Kinga już nie żyje.
Dopiero po upływie szeregu dni przybył do Sącza posłaniec wiślickiego kanonika Chrystiana z zapytaniem dlaczego klaryski odkładają na czas nieokreślony obrzędy pogrzebowe i tają śmierć swojej świątobliwej fundatorki.
Skoro więc wbrew woli klarysek wiadomość o śmierci św. Kingi dotarła aż do odległej Wiślicy, klaryski postanowiły powiadomić społeczeństwo sądeckie o śmierci świętej Kingi i dokonać obrzędów pogrzebowych godnych księżnej krakowsko sandomierskiej, fundatorki klasztoru sądeckiego, świątobliwej zakonnicy.
Zwłoki św. Kingi pochowano w kaplicy zakonnej przylegającej do kościoła, pod posadzką w pobliżu okna, przy którym zakonnice przyjmowały Komunię św.
Grób został przykryty płytą kamienną, na której od samego dnia pogrzebu żarzyły się świece, więdły kwiaty przyniesione przez ludzi z ogrodów i łąk sądeckich jako dowód zaufania we wstawiennictwo u Boga świętej zakonnicy oraz wdzięczności za otrzymywane łaski za je wstawiennictwem u Boga.
Pierwszym aktem zmierzającym do wyniesienia na ołtarze fundatorki klasztoru w Starym Sączu było zebranie opisów 21 cudów zdziałanych przez Boga za wstawiennictwem Kingi. Cuda te zostały spisane w latach 1307-1312, a więc niespełna dwadzieścia lat po śmierci Kingi. Krótkie i zwięzłe opisy cudów zostały sporządzone na podstawie zapisków klasztornych i zatytułowane: "Miracula Sanctae Kyngae". Dzieło to powstało w r. 1329.
Wyraźnym śladem starań o zaliczenie Kingi w poczet świętych był apel, z jakim zwrócił się Jan Długosz do biskupa krakowskiego Jakuba z Sienna. Między innymi podkreśla gnuśność i niewdzięczność narodu polskiego, z powodu, których sprawa kanonizacji Kingi nie została podjęta, ale kto, jak kto, to przede wszystkim biskup krakowski powinien zaniedbania narodu wynagrodzić usilnym staraniem o kanonizację Kingi.
Prymas Jan Łaski arcybiskup gnieźnieński zabiegając w Rzymie w r. 1514 o kanonizację Kazimierza królewicza poddał myśl, by równocześnie starać się o kanonizację świątobliwej Kingi, Jana Kantego, Jacka Odrowąża i Szymona z Lipnicy. Nie mamy jednak historycznych danych stwierdzających, że apel prymasa Polski Łaskiego podjął także król Zygmunt I, czy też przedstawiciele Rzeczpospolitej i by czynili jakieś zabiegi i starania o kanonizację Sług Bożych wyżej wymienionych.
Po latach walk religijnych w związku z wystąpieniem Lutra, Kardynał Jerzy Radziwiłł jako biskup krakowski objął pod swoją władzę klasztor starosądecki. Po przeprowadzeniu kanonicznej wizytacji doszedł do wniosku, że należy zabiegać o wyniesienie na ołtarze świątobliwej fundatorki klasztoru starosądeckiego, Kingi. Żywotopisarz Frankowic zaznaczył, że kardynał Radziwiłł jadąc do Rzymu na jubileuszowy rok 1600 zamierzał starać się u papieża Klemensa VIII o kanonizację św. Kingi, w czym mu przeszkodziła rychła śmierć. Frankowic zaznacza także, że dobre chęci w staraniu się o kanonizację Kingi okazywał biskup Piotr Tylicki, kierujący diecezją krakowską w latach 1607-1616.
Odrodzone i utwierdzone w katolicyzmie stany Rzeczpospolitej garnęły się do grobu Pani Sądeckiej jako do przemożnej patronki Królestwa Polskiego. Wierni oddawali jej cześć publiczną w głębokim przekonaniu, że jej kult jest już zatwierdzony przez władze kościelne. Praktykom tym przez dłuższy okres czasu nie sprzeciwiał się żaden biskup krakowski.
W dniu 13 marca 1625 r. ukazał się dekret Świętej Inkwizycji zatwierdzony przez papieża Urbana VIII, a w dniu 5 lipca 1634 r. ogłoszony został drugi dekret tegoż papieża.
Zgodnie z wytycznymi zawartymi w wyżej wspomnianych dekretach należało w szybkim czasie przeprowadzić proces beatyfikacyjny.
Synod odbyty w Piotrkowie w r. 1628 przedstawił papieżowi Urbanowi VIII prośbę w sprawie ewentualnej kanonizacji Jana Kantego, Stanisława Kostki, Kingi, Salomei i Jozafata Kuncewicza.
Król Zygmunt III osobnym pismem poparł petycję synodu biskupów polskich odnośnie kanonizacji Kingi. Osobne pismo w sprawie kanonizacji Kingi wniósł do papieża krakowski biskup Marcin Szyszkowski. Za pośrednictwem tegoż biskupa wniosły prośbę do papieża Urbana VIII klaryski starosądeckie, by jak najrychlej nastąpiła kanonizacja fundatorki ich klasztoru.
Biskup Szyszkowski nie czekając na odpowiedź z Rzymu wydelegował specjalną Komisję, która dnia 27 maja 1628 roku rozpoczęła gromadzenie odpowiednich dokumentów. Przesłuchano 82 świadków, zapoznano się z treścią najstarszych życiorysów Kingi, opisano cuda zdziałane za jej wstawiennictwem u Boga. Akta sprawy przesłano do Rzymu.
Kongregacja Obrzędów po zapoznaniu się z treścią aktów, uznała materiał za niewystarczający i poleciła przeprowadzić nowy proces. Proces przeprowadzili: ks. Marcin Kłociński, ks. Jan Kwaśnicki, ks. Bartłomiej Fusoriusz i ks. Mikołaj Kownacki. Wszyscy czterej zostali zatwierdzeni przez Świętą Kongregację Obrzędów. Prawie cały rok począwszy od 8 czerwca 1629 trwał proces w sprawie świętości życia, cudów dokonanych za jej wstawiennictwem i kultu publicznego Kingi od niepamiętnych czasów.
W procesie tym przesłuchano 84 świadków. Akta procesu zostały przesłane do rzymskiej Kongregacji Obrzędów. W międzyczasie przesyłali swoje petycje o przyspieszenie beatyfikacji królowie z rodziny Wazów, synod biskupów odbyty w Warszawie w r. 1634, a król Władysław IV przesłał swoją petycję przez kanclerza koronnego Jerzego Ossolińskiego w r. 1644.
Król Jan Kazimierz zwrócił się do papieża Aleksandra VII o zatwierdzenie formularza mszalnego ku czci św. Kingi, co równałoby się z nieformalną beatyfikacją.
Sprawa beatyfikacji Kingi nabrała dopiero pomyślnego kierunku w celu doprowadzenia jej do końca za czasów panowania króla Jana III Sobieskiego.
Na interwencję króla Stolica Apostolska poleciła przeprowadzić proces w sprawie istniejącego od niepamiętnych czasów kultu publicznego Kingi.
Proces przeprowadziła specjalna Komisja, na czele, której stanął Delegat Apostolski, pomocniczy biskup w Krakowie Mikołaj Oborski.
Proces rozpoczął się 1 marca 1684 r. W skład Komisji obok biskupa Oborskiego wchodzili: ks. Maciej Tryliński, ks. Maciej Jan Balfor, ks. Adam Strykowski, ks. Franciszek Karol Adwedykowicz a od czasu do czasu w procesie występowali także ks. Marcin Ignacy Frankowic, który napisał obszerny żywot św. Kingi i ks. Sebastian Piskorski. Jako patron i prokurator sióstr klarysek ze Starego Sącza występował w Komisji O. Walerian Gutowski, franciszkanin. Czuwał on nad przebiegiem procesu, ale do Trybunału beatyfikacyjnego nie należał.
W dniu 23 marca 1685 r. biskup Oborski jako Delegat Apostolski opublikował swoją opinię na temat publicznego kultu Kingi istniejącego od niepamiętnych czasów. Trzeba było jeszcze sporządzić wierne kopie wszystkich dokumentów świadczących o publicznym kulcie oraz wszystkich zeznań świadków. Tę trudną i żmudną pracę, gdyż wszystko trzeba było przepisywać ręcznie ukończono dopiero 13 stycznia 1687 r.
Papież Aleksander VIII uznając istniejący od niepamiętnych czasów publiczny kult Kingi w dniu 11 czerwca 1690 r. zaliczył Kingę w poczet błogosławionych.
Uroczystości ku czci nowo beatyfikowanej Kingi trwające cały tydzień odbyły się dopiero w dniu 24 lipca 1691 r. zarówno w Starym Sączu, jaki i w Krakowie.
Klaryski starosądeckie nie zadowoliły się beatyfikacją swej fundatorki, one pragnęły widzieć ją w szeregu świętych kanonizowanych. Już w roku 1733 podjęły starania o kanonizację św. Kingi. Duszą tych starań była ówczesna ksieni klasztoru starosądeckiego Teresa Stadnicka.
Najpierw zebrano w sposób urzędowy materiał w sprawie cudów, jakie miały miejsce po beatyfikacji św. Kingi za jej wstawiennictwem. Zebrany materiał przesłano do Kongregacji Obrzędów w Rzymie. Kongregacja po zapoznaniu się z materiałem poleciła biskupowi krakowskiemu Kardynałowi Janowi Aleksandrowi Lipskiemu przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego.
Z upoważnienia Stolicy Apostolskiej kardynał Lipski wyznaczył specjalny trybunał, w skład, którego wchodzili ks. Michał z Granowa Wodzicki, oficjał Sądu biskupiego w Krakowie i opat cysterski z Wąchocka. Obowiązki notariusza pełnił ks. Stanisław Czekayski. Prokuratorem z ramienia klarysek starosądeckich był ks. Michał Awedyk kanonik kolegiaty sądeckiej.
Zbieranie potrzebnych dokumentów, spisywanie szczegółowych protokołów z wizji lokalnych, protokołów z przesłuchania świadków trwało od 7 sierpnia 1742 r. do marca 1744 r. Całość materiału była zebrana i uporządkowana dopiero w roku 1749. Zebraną dokumentację uwierzytelnił biskup krakowski Andrzej Załuski. Uwierzytelnione akta zawiózł Kongregacji Obrzędów do Rzymu kanonik Łopacki.
Brak funduszu i odpowiednich ludzi, którzyby popierali sprawę i uzupełniali potrzebne dokumenty zgodnie z wymogami Kongregacji Obrzędów, oraz rozbiory Polski i kasata klasztoru klarysek w Starym Sączu przerwały starania o kanonizację św. Kingi.
W 1892 r. w sześćsetną rocznicę śmierci św. Kingi zarówno siostry klaryski jak i społeczeństwo polskie żywiło w sobie nadzieję, że rok ten nie tylko przyczyni się do pogłębienia kultu św. Kingi, ale także przyspieszy jej kanonizację.
Na prośbę kardynała Ledóchowskiego, papież Leon XIII udzielił odpustu zupełnego tym wszystkim, którzy wezmą udział w uroczystościach jubileuszowych w dniu 24 lipca 1892 r. lub w oktawie tychże uroczystości.
W dniu 23 lipca kardynał Dunajewski za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej dokonał przeniesienia relikwii św. Kingi do nowo ufundowanej trumienki w obecności kleru i wiernych sporządzając odpowiedni protokół. Następnego dnia ksiądz kardynał odprawił uroczystą sumę, a kazanie wygłosił arcybiskup obrządku ormiańskiego Izaak Mikołaj Issakowicz. Po sumie odbyła się procesja z relikwiami świętej po rynku sądeckim.
Po uroczystościach w dniach od 24 do 31 lipca odbyły się misje święte dla mieszkańców Starego Sącza i okolicznych pielgrzymów. Na zakończenie misji w dniu 31 lipca urządzono drugą procesję z relikwiami św. Kingi, a uroczystą sumę odprawił biskup tarnowski Ignacy Łobos. Biskup pozwolił wtedy, by trumienkę z relikwiami św. Kingi niosły poszczególne stany, a po procesji pozwolił wiernym na zwiedzanie klasztoru sióstr klarysek.
Uroczystości związane z 600 leciem śmierci św. Kingi obchodzono również w Krakowie, Wieliczce i Bochni.
Po uroczystościach jubileuszowych duchowieństwo i wierni, a szczególnie siostry klaryski starosądeckie prosili biskupa tarnowskiego Łobosa o interwencję u Stolicy Apostolskiej w sprawie dokończenia procesu kanonizacyjnego. Brak jest jednak dokumentów, które świadczyłyby o staraniach związanych z kanonizacją ze strony ordynariusza tarnowskiego w tym czasie.
W roku 1905 na prośbę biskupa tarnowskiego Leona Wałęgi papież Pius X wydał breve pozwalające na rozpoczęcie nowego procesu kanonizacyjnego uzupełniającego dotychczas zebrane dokumenty i zeznania świadków.
Postulatorem sprawy kanonizacyjnej w Rzymie został zamianowany O. Marian Sobolewski franciszkanin, a wicepostulatorem na terenie Polski został ks. Alojzy Góralik.
Ponieważ nowy proces kanonizacyjny zgodnie z wytycznymi papieża Piusa X miał być kontynuacją procesu z roku 1742, dlatego starano się odszukać te akta w Archiwum Świętej Kongregacji Obrzędów. Odnaleziono je po niezbyt intensywnym szukaniu dopiero w roku 1935.
Kiedy na stolicy diecezji tarnowskiej zasiadł biskup Franciszek Lisowski, wtedy pojawiły się konkretne działania w sprawie kanonizacji św. Kingi.
Nowym postulatorem w Rzymie został zamianowany O. Wojciech Topoliński franciszkanin, a wicepostulatora w Polsce ustanowił biskup tarnowski w osobie ks. Jana Pabisa, oratorianina.
Podjęto bardzo żmudną pracę polegającą na zbieraniu dokumentów w sprawie życia, cnót i kultu publicznego św. Kingi.
Lata żmudnej pracy poparł Pierwszy Synod Plenarny Episkopatu Polski, który odbył się w Częstochowie. Uczestnicy Synodu w prośbie do Ojca świętego Piusa XI w roku 1936 przedstawili obszernie udokumentowane racje, dla których uważają kanonizację św. Kingi za najbardziej aktualny i wielce pożyteczny dla Kościoła w Polsce akt religijny.
Lata drugiej wojny światowej oddaliły sprawę kanonizacji św. Kingi, ponieważ daleko ważniejsze problemy natury materialnej, politycznej i duchowej domagały się natychmiastowego rozwiązania. W roku 1965 Konferencja Episkopatu Polski zebrana we Wrocławiu wystosowała obszerny list do papieża Pawła VI z prośbą o przyspieszenie kanonizacji św. Kingi. Przedstawiono przekonywujące racje, które przemawiają za potrzebą i aktualnością tejże kanonizacji.
Biskup tarnowski Jerzy Ablewicz podjął odpowiednie kroki w realizowaniu tej sprawy. Funkcję postulatora sprawy w Rzymie dotychczas pełnił O. Antoni Ricciardi franciszkanin, on też mianował wicepostulatora w osobie ks. Calińskiego.
Po jakimś czasie ordynariusz tarnowski zrezygnował z pomocy O. Ricciardiego.
W międzyczasie została zamianowana Komisja Historyczna dla tegoż procesu. Owocem tej Komisji było ustalenie projektu, w jaki sposób przedstawić kult publiczny św. Kingi od czasu jej śmierci aż po obecną dobę. Projekt ten wykonał ks. Kazimierz Szwarga pisząc pracę doktorską na temat kultu św. Kingi.
Przed swoją śmiercią arcybiskup Ablewicz przekazał sprawę kanonizacji św. Kingi ponownie OO. Franciszkanom.
Obowiązki postulatora przejął O. Ambroży Sanna, który w dniu 16 kwietnia 1990 r. zamianował swoim wicepostulatorem w Polsce O. Izydora Borkiewicza franciszkanina.
Wicepostulator podjął pracę swoich poprzedników. Przy współudziale sióstr klarysek sporządził bibliografię św. Kingi od początku wieku XIV aż do roku 1992 włącznie. Następnie przeprowadził kwerendę w archiwach i bibliotekach polskich. Zebrany materiał opracował zgodnie z wytycznymi rzymskiego relatora sprawy kanonizacyjnej O. Krzysztofa Bove franciszkanina, zamianowanego na to stanowisko przez Kongregację do Spraw Świętych.
W sierpniu 1993 r. biskup tarnowski Józef Życiński powołał nową Komisję Historyczną, która miała za zadanie ocenić dotychczas zebrany materiał i wskazać gdzie jeszcze należy poczynić poszukiwania możliwych dokumentów historycznych. W dniu 26 maja 1994 r. Komisja Historyczna zakończyła swoją działalność, gromadząc potrzebne dokumenty, wypisy ze źródeł historycznych oraz cytując treść dzieł historyków polskich i zagranicznych. Zebrany materiał zawiera dokumenty wydane przez św. Kingę, najstarsze źródła historyczne, wyniki badań nad tymi źródłami, wartościowsze pozycje historyczne. W sumie akta Komisji Historycznej obejmują ponad 600 stron maszynopisu.
W dniu 22 lutego 1994 r. rozpoczął się proces w sprawie cudownego uzdrowienia za przyczyną św. Kingi. W dniach od 5 do 24 marca odbyło się przesłuchanie świadków, a w dniu 26 maja odbyła się w Tarnowie pod przewodnictwem biskupa Józefa Życińskiego sesja zakończeniowa tegoż procesu. Akta sprawy zostały przesłane do Świętej Kongregacji dla Spraw Świętych.
W tymże samym dniu odbyła się ostatnia sesja Komisji Historycznej. Akta procesu zostały zalakowane i przesłane do Rzymu w dniu 24 lipca 1994 r.
22.10.1996 roku nastąpiło przekazanie Kongregacji do Spraw Świętych Positio super virtutibus beatae Cunegundis, przygotowanej przez Postulację Braci Mniejszych Konwentualnych.
Trwający od 10.10.1996 r. proces w sprawie heroiczności cnót zakończony został 3 lipca 1998 r. promulgacją dekretu o heroiczności cnót naszej Świętej. 19 listopada tego samego roku odbyła się sesja Konsultorów Lekarzy w sprawie uzdrowienia za przyczyną św. Kingi. Dwie następne sesje: Teologów /25 listopada 98 r./ i Kardynałów oraz Biskupów /12 stycznia 99 r./ potwierdziły pozytywną opinię Konsultorów Lekarzy. 12 lutego 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II potwierdził oceny Konsultorów, zakańczając w ten sposób definitywnie proces. Na dzień kanonizacji wyznaczono datę 16 czerwca 1999 r., kiedy to Ojciec Święty podczas swego pobytu w Starym Sączu wyniósł do chwały świętych Panią Ziemi Sądeckiej.
[1] a/ życiorysów św. Kingi począwszy od pierwszego, który ukazał się na początku XIV wieku, a skończywszy na ostatnim, obszernym i krytycznie wydanym w r. 1992;
b/ dokumentów wydanych przez św. Kingę, wydanych przez księcia Bolesława Wstydliwego i podpisanych również przez św. Kingę, dokumentów innych władców i członków rodzin książęcych, w których wspominają o św. Kindze;
c/ życiorysów św. Stanisława biskupa i męczennika, św. Elżbiety Turyngskiej, św. Jadwigi Śląskiej, bł. Salomei i Jolenty;
d/ akt procesu kanonizacyjnego św. Małgorzaty, siostry św. Kingi;
e/ akt procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnego św. Kingi;
f/ zbiorów legend o św. Kindze;
g/ zbiorów i poszczególnych pieśni i wierszy o św. Kindze;
h/ modlitw, także rozmyślań, kazań i różnego rodzaju memoriałów i innych materiałów.
Na podstawie przejrzanego materiału został opracowany pierwszy rozdział niniejszej pracy.